sobota, 1 lutego 2014

~Harry +18 urodzinowy

 DEDYK DLA 
Darcy Styles
wydaje mi się, że cię zawiodłam imaginem +18 z Zayn'em, 
więc w ramach rekompensaty dedykuję ci tego <3
I
Aleksandra Mahon
dziewczyna prowadzi świetnego bloga, polecam! <3
Niechętnie podniosłam zaspane powieki. Przetarłam je leniwie ręką i próbowałam odnaleźć mój telefon po omacku. Sprawdziłam godzinę - 6.30. Pora wstawać. Dlaczego wstaję tak wcześnie? I to jeszcze w sobotę? Otóż dlatego, że Harry obchodzi dziś swoje 20. urodziny. Umówiłam się już z resztą chłopaków i chcemy zrobić mu imprezę - niespodziankę. Wszystko organizujemy już od tygodnia i dopięliśmy już każdy szczegół na ostatni guzik.
Obróciłam głowę w prawą stronę i ujrzałam jeszcze słodko śpiącego Harry'ego. Uśmiechnęłam się. Nie czaję tego człowieka, kiedy śpi jest jak małe dziecko - spokojny, uroczy i taki bezbronny, ale w środku dnia, jest jak niewyżyty seksualnie świr! On nie potrafi przejść spokojnie i nie klepnąć mnie w tyłek, albo jak ma więcej czasu, to podejdzie do mnie i po prostu mnie przeliże. Nie ważne co robię, ważne, żeby jego potrzeba została zaspokojona. Ja nigdy nie mam nic do gadania, gdyż mam pewien słaby punkt, a mianowicie wie, że mu się nie oprę. Zawsze dostaje to, czego chce, czyli w dzień robimy to, co ja chcę, a w nocy to, czego zażyczy sobie pan Styles. On jest jak magnez, przyciąga mnie do siebie jednym gestem, jednym spojrzeniem. On jest niesamowity. Jest całym moim światem.
Zwlekłam się leniwie z łóżka i poszłam się ubrać w jakieś luźne ciuchy. Zrobiłam to najciszej, jak tylko umiałam. Harry nie może się dowiedzieć, co dla niego szykujemy. To by dopiero była niezła wtopa.
Zeszłam na dół do kuchni, zjadłam szybko kanapkę i napisałam Harry'emu karteczkę, że pojechałam do koleżanki i wrócę wieczorem. Ubrałam się i pojechałam do domu Zayn'a, gdzie miała się odbyć zbiórka o 7.30. Dzwoniłam i nikt nie otwierał. Zaczęłam się dobijać do drzwi. Nagle usłyszałam przekręcanie zamka w drzwiach. Moim oczom ukazała się sylwetka Zayn'a. Był zaspany, nie miał koszulki i miał zamknięte oczy. Dopiero wstał. No pięknie.
- Alex? Co ty tu robisz w środku nocy? - spytał zdziwiony. Zayn pomyśl, to nie boli.
- Zayn, mieliście już tu wszyscy być gotowi - robiłam mu wyrzuty i wpakowałam mu się do domu. Jak ci ludzie działają mi na nerwach. - I to nie jest noc, tylko już przed ósmą! Wszyscy jesteście beznadziejni! Z wami nie da się nic załatwić!
- O fuck, zapomniałem - zaklął i przejechał ręką po włosach, które w tej chwili były w kompletnym nieładzie. Ten człowiek jest niemożliwy.
- Nie można na was polegać - usiadłam na kanapie w salonie i głośno westchnęłam. - Wiesz co, weź idź się ubierz, a ja zadzwonię po chłopaków.
- Ok - wymruczał i poszedł się ubrać. Już miałam dzwonić do Liam'a, gdy po domu rozniósł się dźwięk dzwonka do drzwi. Nie zdążyłam podejść do drzwi, a w nich już stali chłopcy.
- Uff, całe szczęście, że już jesteście - westchnęłam z ulgą i przywitałam się z nimi.
- Alex, przepraszamy za spóźnienie, ale nasze strojnisie nie mogły się wyrobić - tłumaczył wszystkich Liam.
- Nic nie szkodzi, wiecie, ja tutaj przyszłam jakieś 10 minut temu i otworzył mi Zayn, którego dopiero obudziłam. Teraz go odesłałam do góry, żeby się ubrał i coś długo nie schodzi. Pójdę zobaczyć, co z nim, a wy już zacznijcie.
Poszłam schodami na górę do pokoju. Gdy weszłam do sypialni Zayn'a to ręce mi po prostu opadły. Przy szafie z ubraniami stał Zayn. Miał rozpiętą koszulę i stał w samych bokserkach. Usnął i opierał się głową o szafę. Myślałam, że pęknę ze śmiechu. Po prostu nie mogłam nie zrobić mu zdjęcia w tym stanie. Wygląda, jakby dopiero co wrócił z jakieś grubiej imprezy. Cyknęłam mu fotkę i poszłam po chłopaków.
- Hej, lubicie robić jakieś głupie kawały Zayn'owi? - zapytałam z rozbawieniem.
- Oczywiście - powiedział szczęśliwy Niall.
- W takim razie chodźcie. Zaprowadziłam ich do Zayn'a, a ci jak go zobaczyli, to zaczęli zwijać się ze śmiechu. Louis podszedł do niego, ledwo trzymając się na nogach ze śmiechu i i go popchnął. Biedny Zayn wpadł do szafy. Przestraszony szybko wstał, bo nie wiedział, co się dzieje, a my zwijaliśmy się ze śmiechu. Zayn stał wkurzony.
- Haha, dobra, koniec żartów, bierzemy się do roboty - powiedziałam, kiedy już się ogarnęłam. Wszyscy zeszliśmy na dół do salonu. - Dobra - zaczęłam. - pakujemy samochody i zawozimy ekwipunek do baru. Louis, masz alkohol?
- Oczywiście, cały bagażnik - zameldował Lou.
- Super. Liam, zaprosiłeś wszystkich?
- Naturalnie.
- Dobrze. Niall, załatwiłeś nam tą prywatną salę?
- Tak jest - zasalutował.
- Zayn, ogarnąłeś się - spytałam rozbawiona.
- Haha, bardzo śmieszne, tak, jestem gotów.
- No więc jedź do Harry'ego i zajmij go czymś tak do 18, a my się wszystkim zajmiemy. Proszę cię, niech się niczego nie domyśla, powiedz, że wpadłeś obejrzeć z nim jakimś nowy film, nie wiem, wymyśl coś. Mogę na tobie polegać? - spytałam bardzo przejęta. W końcu Harry jest najważniejszą osobą w moim życiu i chcę, aby wszystko wyszło idealnie.
- Alex, przecież wiesz, że na mnie możesz zawsze polegać - odpowiedział patrząc mi w oczy.
- Wiem, po co ja się w ogóle pytam - odpowiedziałam ze słodkim uśmiechem na twarzy i przytuliłam się do mulata. Zayn był moim najlepszym przyjacielem. Drugą najważniejszą osobą w moim życiu. Wiem, że zawsze mogę na nim polegać i zawsze mnie pocieszy i wesprze w trudnych chwilach. Kiedy mam jakiś problem z Harry'm, albo się z nim pokłócę, to zawsze mam wsparcie ze strony Zayn'a. To dzięki niemu poznałam Harry'ego i jesteśmy teraz razem, więc bardzo dużo mu zawdzięczam. Taki przyjaciel to największy skarb.
- Ok, w takim razie ruszamy. Zayn jedzie do Harry'ego, a my pakujemy się do auta i jedziemy do klubu. Wszystkie dekoracje już tam są? - spytałam.
- Tak, wszystko już jest na miejscu - powiedział Louis. Impreza będzie w ulubionym klubie Hazzy.
Wszyscy wyszliśmy z domu i pojechaliśmy do klubu, a Zayn do Hazzy.
Po dotarciu na miejsce praca ruszyła pełną parą. Dmuchaliśmy balony dużo się przy tym wygłupiając. Świetnie spędziliśmy czas i dużo zrobiliśmy. Nawet nie spodziewałam się, że z tymi debilami uda mi się zrobić tak wiele rzeczy w tak krótkim czasie. Muszę przyznać, że pozytywnie mnie zaskoczyli.
Ze wszystkim uwinęliśmy się o 17.30. Poszliśmy się przebrać. Założyłam ten strój. Goście zaczęli się schodzić. Napisałam do Zayn'a, że ma przyjechać z Hazzą.
Po paru minutach zobaczyłam, że pod klub przyjechał Zayn i razem z Harry'm wysiadają z auta. Szybko zgasiliśmy światła i schowaliśmy się. Do pomieszczenia weszli chłopcy. Słyszeliśmy tylko ich rozmowę.
- Zayn, po co mnie tu przywiozłeś, przecież tu nikogo nie ma - zaczął narzekać Harry. Pierwszy raz dzisiaj usłyszałam ten jego głęboki głos.
W tej chwili światła się zaświeciły i wszyscy wyskoczyliśmy z ukrycia i krzyknęliśmy na cały głos "HAPPY BIRTHDAY!". Byście widzieli zaskoczenie na twarzy Harry'ego. Zupełnie się tego nie spodziewał. Wszyscy goście rzucili się do rozpromienionego już tą całą sytuacją Harry'ego. Gdy wszyscy już złożyli życzenia jubilatowi przyszła kolej na mnie. Gdy mnie ujrzał od razu wielki uśmiech wkradł się na jego twarz, a w policzkach pojawiły się te słodkie dołeczki, które tak kocham. Także szeroko uśmiechnęłam się na jego widok. Podeszłam do niego bardzo blisko, ten objął mnie mocno w pasie, a ja zarzuciłam mu ręce na kark i go nimi oplotłam.
- Wszystkiego najlepszego kochanie - powiedziałam stykając nasze czoła ze sobą.
- To twoja robota? - spytał.
- Nie wiem, może - zaśmiałam się do niego. Ten pokiwał przecząco głowa z rozbawieniem, a potem złączył nasze usta w słodkim pocałunku, który z czasem stawał się coraz bardziej namiętny. Całowaliśmy się bardzo zachłannie i łapczywie. Na chwilę wyłączyłam myślenie, zatracając się w wykonywanej czynności. Po chwili się ocknęłam, ale Harry nie miał w planach przestać. Dokładnie penetrował moje wnętrze swoim językiem.
- Ymm Harry - powiedział przez pocałunek, bo Harry nie chciał przestawać. - Weź, ludzie się patrzą.
 No i co, niech wiedzą, że jesteś moja - zaczął całować moją szyję, na której zostawił wielką, czerwoną malinkę. Mimowolnie odchyliłam szyję z rozkoszy. Jak on na mnie działa.
- Harry, przestań - zaśmiałam się i odepchnęłam od siebie napalonego Harolda.
- Skarbie, ale co ja na to poradzę, że cię pragnę tu i teraz? - wymruczał do mojego ucha, przyparł mnie do ściany i pocierał swoimi czterema literami o moje krocze. Bo nie wytrzymam! On zawsze musi mieć to, czego chce.
- Harry, poczekaj z tym, aż wrócimy do domu, impreza się dopiero zaczęła i w dodatku nie ma gdzie - próbowałam go od siebie odsunąć, ale nie dawał za wygraną.
- Kocie, jakbym chciał, to zerżnąłbym cię tu i teraz i nie przejmowałbym się tym, że inni patrzą - przygryzł płatek mojego ucha, a moje ciało zadrżało pod wpływem jego dotyku. Czułam jak się uśmiecha. Podobało mu się to, w jaki sposób reaguję na jego dotyk. - A tak poza tym, w sali na końcu korytarza są dwie sale przeznaczone do tego typu zabaw - zaczął całować mnie po dekolcie. I zabierać się za zamek od mojej sukienki, która jak na złość miała suwak z przodu. Zatrzymałam jego rękę. Mój oddech był coraz bardziej przyspieszony. Nie mogłam mu się oprzeć. To co on ze mną robi jest po prostu magiczne. Jeszcze nigdy nogi mi się nie uginały po dotyku jakiegokolwiek innego chłopaka. Wiem, że to ten jedyny.
- A skąd to wiesz?
- Barman to mój kumpel, więc wiem takie rzeczy - cmoknął mnie w usta, chwycił mnie za rękę i delikatnie mnie ciągnąc za sobą udał się w stronę wcześniej wspomnianego miejsca. Zamknął za nami drzwi, prze kluczył je i od razu przyparł mnie do nich swoim rozgrzanym ciałem. Mocno przywarł swoimi ustami do moich. Znów utknęliśmy w równie zachłannym pocałunku. Położyłam ręce na jego klatce piersiowej. Czułam jak jego mięśnie napinają się. Bardzo mnie to podniecało. Harry jest moim bogiem. Bogiem seksu (xD). Oderwałam się szybko od niego. On popatrzył na mnie zdezorientowany.
- Skarbie, tam czekają goście. Zróbmy to szybko - na twarzy loczka pojawił się zadziorny uśmiech.
Błyskawicznie rzuciłam swoje czerwone szpilki w kąt pomieszczenia i odpychając się szybko od drzwi, wskoczyłam loczkowi na ręce i oplotłam nogami jego pas, a rękami kark. On złapał mnie za pośladki i przyparł do ściany. To wszystko było takie brutalne i namiętne. Zaczął się wycofywać i razem padliśmy na łóżko na maksa napaleni. Harry w mgnieniu oka rozpiął moją sukienkę i zrzucił ją na ziemie. Przejęłam prowadzenie. Rzuciłam go na łóżko i położyłam się na nim okrakiem, on był między moimi nogami. Podobało mu się to, że byłam górą. W domu też to robię. On po prostu lubi, kiedy dziewczyna przejmuje nad nim kontrolę. Taki już jest ten mój napalony zboczeniec. Cały czas namiętnie się całując zaczęłam odpinać guziki jego koszuli, którą po chwili wyrzuciłam w głąb pomieszczenia. Po chwili pozbawiłam go również spodni. Wybrzuszenie w jego bokserkach zaczęło rosnąć. Uśmiechnęłam się na ten widok i postanowiłam działać. Zeszłam do poziomu gumki po drodze zostawiając mokre pocałunki na jego nagim rozgrzanym torsie. Zdjęłam je z niego bez większych przeszkód, nie licząc jego kolegi, który mi to utrudniał. Harry był już cały nagi, więc przejął inicjatywę. Przekręcił nas tak, że teraz to on górował. W powietrzu unosiło się ciepło i zapach seksu. Nasze nierówne oddechy przyspieszały. Było słychać nasze jęki, których nie powstrzymywaliśmy, bo muzyka była głośna. Krzyczeliśmy swoje imiona. Mogliśmy się wyżyć, przez taki brutalny seks, w którym Harry jest mistrzem zwłaszcza, że nikt nas nie usłyszy. To on doprowadza mnie do takiego orgazmu, do jakiego nie doprowadził mnie jeszcze żaden facet. Jedna ręka powędrowała na moje plecy, a drugą delikatnie pieścił moje uda. Mistrzunio jedną ręką odpiął haftkę od mojego czarnego koronkowego stanika i zerwał go ze mnie. Następnie zaczął całować moją szyję, idąc przez dekolt, zatrzymując się chwilę przy biuście, dalej mocząc pocałunkami mój płaski brzuch doszedł do majtek, które brutalnie ze mnie zdarł. Popatrzył na mnie z dzikością i pożądaniem w oczach, oblizał dolną wargę, uśmiechnął się cwaniacko i gwałtownie wpił się w moje usta. Dokładnie penetrował moje wnętrze swoim językiem i delikatnie muskał podniebienie. Byłam w siódmym niebie. Ale ze mnie szczęściara, bo która dziewczyna ma okazję pieprzyć się co noc z najsławniejszym, najprzystojniejszym i najbardziej pożądanym facetem na świecie? Właśnie ja! Przygryzł moją dolną wargę. Mocno mnie pocałował. W tej chwili wszedł we mnie mocno i brutalnie. Nie oszczędzał mnie. Wszedł cały od razu. Oplotłam go mocno nogami wokół pasa. Wchodził i wychodził ze mnie w takim tempie i z taką siłą, że myślałam, że łóżko się zaraz zawali. Nasze ciała były rozgrzane i tworzyły jedność. Jeszcze kilka pchnięć... doszliśmy w tym samym czasie. Zmęczony Harry opadł obok mnie na łóżko i spojrzał na mnie z uśmiechem, który od razu odwzajemniłam.
- Ty zawsze musisz dostać to czego chcesz, prawda? - spytałam, próbując uregulować swój oddech.
- Ale kochasz mnie za to - powiedział pewny siebie.
Zaśmiałam się i skoczyłam na Harolda, który także zaczął się śmiać i zaczęliśmy się namiętnie całować. Po chwili oderwaliśmy się od siebie i spojrzałam mu głęboko w oczy.
- Dziękuję - powiedział po chwili, odgarniając zabłąkane kosmyki włosów z mojej twarzy.
- Za co? - Spytałam zdziwiona.
- Za to ... - pociągnął mnie tak, że owinięta kołdrą, tak samo jak on, wylądowałam na nim okrakiem. - ... za to, że doprowadzasz mnie do takiego orgazmu, do jakiego nie doprowadziła mnie jeszcze żadna inna dziewczyna - zaśmiałam się, a ten skradł mi pocałunek.
- Mam tak samo, ale dzisiaj przeszedłeś samego siebie - położyłam się na nim, a ten mocno mnie objął. - Myślałam, że zaraz rozkurwimy to łóżko - zaczęliśmy się śmiać.
- Ale podobało ci się - stwierdził.
- No ba, jak mógłby mi się nie podobać seks z bogiem seksu, hmm? - Hazz uśmiechnął się szeroko, a w policzkach okazały się dołeczki.
- A ty jesteś boginią seksu, moją boginią - powiedział i namiętnie mnie pocałował.
- Harry, a może już się ubierzemy i pójdziemy do gości, bo w końcu najważniejszej osoby nie ma - stwierdziłam przejęta i już zamierzałam wyjść z łóżka, ale Hazz mnie zatrzymał.
- No weź, chyba mam prawo pobyć trochę sam na sam z moją dziewczyną, nie? - oburzył się Hazz.
- Człowieku, jeszcze ci mało? W domu mamy siebie 24 na dobę, a dziś masz urodziny i goście zapewne domagają się jubilata, więc rusz tu te swoje seksowne cztery litery i chodź ze mną - złapałam go za rękę i już chciałam go wywlec z łóżka, ale ten nie dawał za wygraną.
- A może moje seksowne cztery litery tu zostaną, a twój seksowny tyłeczek zostanie razem z nimi? - posłał mi zadziorny uśmieszek.
- Hazz, wstawaj już - zeszłam z łóżka i zaczęłam się ubierać. Założyłam bieliznę i zaczęłam zakładać sukienkę. Cały czas czułam na sobie bezczelnie wiercący we mnie dziurę wzrok Harry'ego. Założył bokserki i usiadł na skraju łóżka patrząc się na mnie.
- Kotku, chodź tu do mnie - wyciągnął do mnie rękę, którą złapałam i pociągnął mnie za sobą. Całowaliśmy się.
- Harry, chodź już - pociągnęłam go tak, że pod wpływem pociągnięcia wstał z łóżka.
- Już idę słoneczko - pocałował mnie jeszcze raz i zaczął się ubierać. On zapinał pasek od spodni, a ja pomagałam mu zapiąć guziki od koszuli. To wyglądało przekomicznie, gdyż do tego cały czas się całowaliśmy i drażniliśmy ze sobą. Cały czas się śmialiśmy. Wzięłam swoje szpilki do rąk, poprawiłam wygląd w lustrze. Harry objął mnie od tyłu i cmoknął w szyję. On po prostu potrafi sprawić, że dziewczyna czuje się piękna, wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju. On jest cudowny i wyjątkowy. Wszyscy faceci, z którymi kiedykolwiek byłam w sumie nie skomplementowali mnie tyle razy, ile zrobił to Hazza w czasie naszego półtorarocznego związku.
- Choć już kocie - zamruczał mi do ucha. Wzdrygnęłam się, a on się zaśmiał.
- Jesteśmy już prawie dwa lata razem, a ty nadal tak na mnie reagujesz - zaśmiał się.
- A chcesz wiedzieć dlaczego? - ciągnęłam dalej dyskusję.
- Dlaczego? - zapytał z zaciekawieniem.
- Bo jesteś wyjątkowy. Żaden facet nigdy nie traktował mnie tak, jak ty. Żaden tak o mnie nie dbał, ale najważniejsze, że żaden facet nie był także moim prawdziwym przyjacielem i nikogo nie kochałam tak bardzo, jak ciebie. Może to dlatego, że w tobie jestem zakochana po uszy, a tamte związki raczej nie opierały się na miłości, a raczej głupich, młodzieńczych zauroczeniach. Reaguję jak na twój dotyk i zapewne zawsze będę, a ty zawsze już będziesz się ze mnie śmiał. Tak bywa - uśmiechnęłam się do niego szczerze.
- Wiesz co, cieszę się, że tak na mnie reagujesz.
- Dlaczego? - spytałam się z równie takim zaciekawieniem, jak on wcześniej.
- Ponieważ jesteś wyjątkowa. Sposób, jaki na mnie reagujesz jest bardzo uroczy i za to cię kocham, ale najbardziej kocham cię za to, że jesteś wyjątkowa i skradłaś mi serce jednym spojrzeniem. Pamiętasz jak się poznaliśmy na tej imprezie u Zayn'a? - kiwnęłam twierdząco głową. - Tylko cię ujrzałem i nogi zrobiły mi się jak z waty. Reaguję na ciebie tak samo, jak ty ma mnie, tyle, że ja cię dotykam, a ty wystarczy, że będziesz w zasięgu mojego wzroku.
Rzuciłam mu ręce ma szyję i pocałowałam namiętnie. Odwzajemnił pieszczotę. Oderwaliśmy się od siebie. Spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy. Ja w jego zielona, a on moje błękitne.
- Kocham cię Alex.
- Kocham cię Harry - ostatni raz cmoknął mnie w usta i wyszliśmy śmiejąc się.
Od razu po wyjściu spotkaliśmy resztę chłopaków. Gdy nas zobaczyli wychodzących z tego jakże wszystkim dobrze znanego pokoju zaczęli gwizdać i się śmiać.
- Uuuuu, to dlatego was nie było nigdzie przez ostatnią godzinę - zaczął się śmiać Louis. - Haha, Harry, znowu miałeś chcicę? - zaczął się śmiać z mojego Hazzy, który teraz obejmował mnie ramieniem. Przygryzł dolną wargę i uśmiechnął się chytrze patrząc na mnie. Chłopcy znów zaczęli gwizdać.
- U Harry, jaka jest Alex w łóżku? - zaśmiał się Zayn.
- O stary, ona jest jak zwierzę, ciągle chce więcej. A jest taka dobra, że nikt jej nie dorówna. Stary, do takiego orgazmu do jakiego ona mnie doprowadza każdej nocy, jeszcze żadna mnie nie doprowadziła - chłopcy zaczęli się śmiać, a stałam tam z wielkim fochem.
- No Styles, ale sądząc po krzykach Alex ty też święty nie jesteś - zaśmiał się Niall.
- To jest jakiś niewyżyty seksualnie świr - zaczęłam. Chłopcy zaczęli się śmiać z Hazzy.
- Ale jestem dobry - trącił mój nos swoim.
- Najlepszy - i znów poszliśmy w ślinę.
Jeszcze chwilę pogadaliśmy z chłopakami, już na dużo mniej osobiste tematy. Później poszłam się napić z Harry'm, bo w końcu od początku imprezy nie mieliśmy żadnego alkoholu w ustach, co jest dziwne. Zawsze ja idziemy z lokersem z imprezę, nawalimy się, a w domu grzmocimy się po pijaku jak dzikie koty. Cud, że jeszcze w ciąży nie jestem, ale mało jest to prawdopodobne, bo biorę tabletki antykoncepcyjne, żebyśmy się mogli tego-tego bez gumki. Zwłaszcza, że prowadzimy bardzo aktywne życie seksualne. Parę osób mówiło nam, że nie mogli nas znaleźć, a my z Hazzą tylko posyłaliśmy sobie znaczące spojrzenia i uśmiechaliśmy się do siebie. Zabawa skończyła się koło 1 w nocy. W domu okazało się, że Harry'emu było mało i była powtórka z rozrywki - tak samo brutalna i namiętna.


____________________________________________________________________________
A więc po tak długiej przerwie powracam z przed chwilą napisanym imaginem o Hazzie <3
Przepraszam, że tak zaniedbałam bloga i nie dodawałam postów, ale wiecie jak to jest, dużo nauki i wgl, nie miałam weny jak przychodziłam wieczorem do domu i jeśli nie odrabiałam zbyt wielu lekci to uczyłam się na kartkówkę, sprawdzian, albo pisałam rozprawki z polskiego, masakra!
No ale właśnie zaczęły mi się ferie i  postaram się to wszystko nadrobić!!! Coś mnie tknęło i tego imagina pisałam właściwie cały dzień przy albumach Up All Night, Take Me Home i Midnight Memories <3 Kocham słuchać ich starych piosenek i wspominać WMYB i porównywać do MM <3 Moi mężczyźni <3 Muszę was zaszantażować, bo nie chcecie komentować! :)


10 KOMENTARZY = KOLEJNY IMAGIN!

100 LAT HAZZ <3
Czy mi się śni, czy ten człowiek potrzebujący specjalnej troski kończy dziś 20 lat? <3

~Klaudia

5 komentarzy:

  1. Wow! To jest niesamowite :) Naprawdę bardzo mi się podobał :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajebisty <3
    /Karo

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ cudownie zajebisty ! ;> No kocham Cię dziewczyno! No i dzięki za tą reklamę na początku ;D A tak wgl, to mieć takiego kolesia do "tego-tego" ... mm, marzenie <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny !
    Czekam na nn :)

    http://onedirection-polish-imaginy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale świetny ! Zrób jakiś z Niallem <3

    OdpowiedzUsuń